|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Dołączył: 09 Lip 2010
Posty: 586
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zamora Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 9:40, 11 Lut 2011 Temat postu: |
|
|
|
Wklejam to, co napisałam wczoraj. Skasowało mi się, jak widzę. Na szczęście jest w archiwum, bo nie chciałoby mi się znów szukać linków. Cóż, jestem tak makabrycznie zmęczona i chora, że gdy po - jak widać, nieudanym - wysłaniu tego posta położyłam się spać, to obudziłam się po 18 godzinach. To chyba mój rekord. Druga dziwna rzecz - zasypiałam na siedząco przy kompie, w pewnym momencie nawet na kilka minut odleciałam, hm.
desertrat napisał: | Szkoda, że nie pociągnięto tej postaci dalej. Valentine miał potencjał by być "stałym" czarnym charakterem. |
Bardzo dobrze go grał, na granicy pastiszu, żeby wybuchnąć campowym fajerwerkiem w scenie pierwszej śmierci (a może on już przeżył wcześniej swoją śmierć?). I ten jego głos! Pięknie, delikatnie modulowany, wielowymiarowy - od razu słychać, że to aktor o najlepszym doświadczeniu teatralnym.
Postać Belleme'a była tak skonstruowana, że wydawał się pewnym przeciwnikiem i to takim nie do zdarcia. Dla świeżego widza to on powinien być największym wrogiem Robina i spółki.
W RoS bardzo lubię dwa osobiste motywy muzyczne - właśnie mrocznego barona i Bertranda. Są najprostsze i najlepsze, perkusyjne i dobitne, a do tego magiczno-ciarkowe.
Jednak te przehulane satanizmy mnie rażą bardzo. Może dzieci się tego boją, ale we mnie to wzbudza niejakie politowanie. I gdyby miał to być serial z Bellemem i szatańskimi swądami za każdym rogiem oraz całym tym romantyczno-mistycznym zgiełkiem, który innych tak zachwyca, to na pewno nie byłby mój serial. Każdy jednak znajdzie w nim coś dla siebie. Gdyby jednak Belleme - biorąc przykład z dream team w Nottingham - rozwijał się po ludzku z każdym odcinkiem, to pewnie bym go kupiła, bo szeryf i Gwidon z początku też wydają się takimi grubymi, czarnymi, złymi kreskami (jak Bellem). No i bez nich serial nie miałby dla mnie więcej niż połowy sensu.
Jak miło, że zamieściłeś tego linka. Nasz bohater nie tyle wygląda na sztywnego służbistę w mundurze, co na osobę - nie wiem, jak to delikatnie powiedzieć - w typie szeryfa z RoS. Czyli mającą niejakie zaburzenia osobowości, a być może (prawie na 100%) na okrasę rozwiniętą nerwicę. Jak oon rzadko mruga oczami! A jak SIADA!!! O mało się herbatą nie zalałam Maca oparcie krzesła i zsuwa się w dół jak do studni. Wystraszony cały czas jak królik. Mimo pozorów lodowatego twardziela ten oficer ma wewnętrzną drżączkę. Ta dumnie zadarta głowa o mało nie stoczy mu się od przechyłu na plecy. Co za znaczące przerysowanie. A na dodatek jeszcze sobie szyję ciśnie Żelaznym Krzyżem. Aż mi go szkoda!
Valentine bardzo ładnie zaczynał, nie ma co:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Cytat: | 12th December 1953: Actors George Benson and 13-year-old Anthony Valentine in 'Vice Versa', F Anstey's Victorian fantasy about a father and son who exchange bodies temporarily. |
Teraz wygląda zaś tak:
http://www.youtube.com/watch?v=Q2SSWDRz9XI
[link widoczny dla zalogowanych]
desertrat napisał: | (to inna rola niż z umieszczonego tu fotosu, Postać grana przez Valentine nie była SS-manem tylko oficerem Luftwaffe) |
Co do ról wojaków i fiołkowej w odcieniu foty SS-mana, to aż na trzech stronach, które teraz sobie pootwierałam, jest właśnie to zdjęcie, o którym myślimy podpisane jak wół: "Escape to Athena" .SS Major Volkmann. Ktoś się pomylił, a potem wszyscy podchwycili?
---> "The Pathfinders: One Man's Lancaster" (1972)
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
---> "Two Men Went to War" (2002)
[link widoczny dla zalogowanych]
Fiu, fiu, jakie towarzystwo! Przez wielkie T. Ale Valentine na samym dole.
Nie miałam dotąd okazji zobaczyć choćby próbki mundurowej roli pana Valentine'a. Widziałam tylko fragmenty ról bardziej błyszczących, musujących i strzelających
urokiem, którego ten aktor miał pod dostatkiem
[link widoczny dla zalogowanych]
Swoją drogą bardzo ciekawa fizjonomia. Taka trochę androgyniczna. Gdyby go podmalować, to naprawdę wyglądałby jak Helena Rubinstein I na koniec karykatura - oczy jak Lazurowe Wybrzeże, a reszta jak sterta bułek i nieodłaczny pistolecik: [link widoczny dla zalogowanych] |
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 22:41, 02 Paź 2011 Temat postu: |
|
|
|
Oto najbardziej zachwycający portret barona, jakie kiedykolwiek Wasze oczy oglądały! Perełka (czarna perełka) wśród fanartów i cudo jakich mało. Super byłoby mieć taki bysiorowy poster na ścianie *marzy...*. Niestety Autorka nie sprzedaje tego printu. Nosz ja nie mogę.... Jak będę kiedyś przy groszu, to może napiszę do niej płaczliwy list.
[link widoczny dla zalogowanych] |
|
|
Powrót do góry |
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Dołączył: 26 Paź 2008
Posty: 414
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Nottingham Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 22:10, 09 Paź 2011 Temat postu: |
|
|
|
W galerii nie ma, ale Simona Szymonie wrzuciła dopiero 4 września, więc może jest teraz, że tak powiem, pod wpływem. Może jeszcze przy odrobinie cierpliwości doczekamy się innych mrocznych postaci |
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Dołączył: 09 Lip 2010
Posty: 586
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Zamora Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 21:10, 02 Mar 2012 Temat postu: |
|
|
|
Dopiero wczoraj obejrzałam sobie na YT komentarz twórców do pierwszego i drugiego odcinka. Nie powiem, ciekawe rzeczy usłyszałam, ale piejący samozachwyt panów nie pozwalał im na choćby trochę obiektywniejsze spojrzenie na różne wpadki, które było widać jak diabli.
Ale to nic! Belleme - same ochy i achy. Nawet nad sceną śmierci, co mnie wybitnie zdumiało:
- wspaniale odegrana scena,
- wampirycznie i stylowo: "Jak Dracula!",
etc.
Scena tronowa w otoczeniu flam po złapaniu Marion: "Seks aż kapie!", "Baron jest apetyczny", "Bardzo zmysłowy odgłos szat na kamiennej posadzce" (aha). No tak, szczególnie peruka barona jest niezwykle zmysłowa. On sam bardzo apetyczny się wydaje, fakt, ale te kłaki niszczą połowę efektu. Zresztą, jak dla mnie, baron jest seksowny zawsze i wszędzie przez kontrast głebokiego, zmysłowego głosu z zimną fizjonomią.
Aha, zauważyłam dopiero teraz, że rola Belleme'a jest zagrana w sposób niesłychanie japoński. Nawet znak Belleme'a bardziej przypomina w kompozycji i elementach roślinnych kamon niż jakikolwiek europejski znak herbowy. Belleme rusza się i pokazuje stany emocjonalne (sic!) jak japoński aktor z klasycznego filmu sprzed 50 lat. Nawet identyczny ma styl odwracania się (wpierw sztywne ramiona, a później - niby pod wpływem elektronicznego impulsu - głowa). Rewelka!
Naprawdę znakomicie odegrane jest starcie z Robinem z zastosowaniem ognia, który pochłania i sztyletu, który tnie mimo odległości. Jak on wyciąga i wkład tenże sztylet pod szaty! Jakie ma eleganckie dłonie! I ten lekki uśmieszek na końcu.
Natomiast jedna rzecz mnie wkurzyła. Wydaje mi się, że później też takie wpadki były. Robin ma w tej scenie wymalowane paznokcie. Koszmar! Mleczny lakier, a zbliżenia dłuższe. Fu!
1. Może aktor obgryzał paznokcie i dlatego musiał sobie czymś antygryzowym je powlekać.
2. Do scen cięciowych wykorzystano ręce jakiejś rosłej kobiety (bo są duże)???
Tu mamy komentarz do początkowego odcinka dwucześciowego (szkoda, że nie ma więcej):
http://www.youtube.com/watch?v=24qxXBXB_d8 - część 1
http://www.youtube.com/watch?v=MZvWvqoSXmo - część 2
Ostatnio zmieniony przez Saburzanka dnia Pią 21:14, 02 Mar 2012, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|